Pierwsze zimowe wejście na K2 i pytanie, dlaczego dokonali go Nepalczycy
K2 była ostatnim osiemtysięcznikiem niezdobytym zimą i broniła się przed najlepszymi przez ponad trzydzieści lat. Padła w styczniu 2021, w sposób, którego nikt nie przewidywał.
16 stycznia 2021 roku dziesięciu nepalskich wspinaczy weszło zimą na K2 — ostatni z czternastu osiemtysięczników, który do tego momentu nie miał zimowego wejścia. Kilka metrów pod wierzchołkiem zatrzymali się, żeby stanąć na szczycie razem i zaśpiewać hymn Nepalu.
Ten gest był oświadczeniem. Szerpowie przez dekady byli w historii himalaizmu siłą, bez której wielkie wejścia nie doszłyby do skutku, ale nazwiska w podpisach pod zdjęciami należały zwykle do kogoś innego. Tutaj pierwsze zimowe wejście na K2 było ich własnym projektem, od zamysłu do szczytu.
Warto zapytać, dlaczego udało się właśnie wtedy i właśnie im — bo odpowiedź „bo są Szerpami" wyjaśnia najmniej z możliwych.
Co się stało w styczniu 2021
Pod górą stało tej zimy kilka niezależnych ekip. Dwie z nich, prowadzone przez Nirmala Purję i Mingmę Gyalje Sherpę, połączyły siły na ostatnim etapie i weszły na szczyt jednym zespołem. Purja wszedł bez tlenu z butli — pozostali korzystali z tlenu na drodze szczytowej.
Zespół nie działał w stylu, który zimowy himalaizm kojarzył ze sobą wcześniej: bez małej, odizolowanej ekipy walczącej o przetrwanie, za to z poręczowaniem drogi, zaplanowanym obozowaniem i podziałem pracy między ludzi, którzy tę pracę wykonują zawodowo.
Efekt był taki, że jedno z najtrudniejszych zadań w historii wspinania zostało wykonane w sposób, który z zewnątrz wyglądał niemal metodycznie. To wrażenie jest złudne — ta sama zima pokazała, jakim kosztem.
Dlaczego K2 broniła się najdłużej
Karakorum leży dalej na północ niż główna grań Himalajów. Zima jest tam ostrzejsza, dzień krótszy, a góra stoi wysoko i samotnie, wystawiona na wiatr, który spada z górnej troposfery bez żadnej osłony.
Do tego dochodzi charakter drogi. Klasyczne warianty — Żebro Abruzzów i droga Cesena — prowadzą przez skałę i lód, które zimą pokrywają się przewianym śniegiem i tworzą warunki bez odpowiednika na innych ośmiotysięcznikach. Nad drogą wisi Bottleneck, trawers pod seraki, o którym decydują nie umiejętności, a moment przejścia.
To góra, na której zimą wszystko trwa dłużej i wszystko jest droższe: każdy metr poręczówki, każda noc w obozie, każda decyzja o zawróceniu.
Opis dotyczy wydarzeń z konkretnej zimy i nie jest opisem drogi do powtórzenia. Warunki na K2 zmieniają się w ciągu godzin, a informacje o stanie drogi, pozwoleniach i zagrożeniach trzeba za każdym razem sprawdzać u służb i organizatorów po stronie pakistańskiej.
Polskie tło, bez którego ta historia nie ma sensu
Zimowy himalaizm jako osobna dyscyplina jest polskim pomysłem. Andrzej Zawada przeforsował ideę wchodzenia na najwyższe góry w porze, w której nikt tego nie robił, a pierwsze zimowe wejście na Everest w 1980 roku — Leszka Cichego i Krzysztofa Wielickiego — otworzyło serię, w której większość pierwszych zimowych wejść na osiemtysięczniki zapisali Polacy.
K2 była w tej układance ostatnim brakującym elementem i polską obsesją. Kolejne wyprawy — od końca lat osiemdziesiątych, przez początek wieku, po ostatnią, prowadzoną przez Wielickiego — wracały bez szczytu. Ta ciągłość prób jest częścią historii tej góry i częścią tego, dlaczego wejście w 2021 roku odbiło się w Polsce tak mocno.
O tym, jak wyglądało to środowisko od środka i jakim kosztem powstawała jego legenda, rozmawiałem osobno — polecam felieton Marian Bała o historii polskiego himalaizmu.
Co się zmieniło między tamtymi wyprawami a 2021 rokiem
Nie jeden czynnik, a kilka naraz — i to ich zbieg, nie żaden pojedynczy przełom, tłumaczy wynik.
Cztery rzeczy, które przestawiły szanse
| Czynnik | Jak było wcześniej | Jak było w 2021 |
|---|---|---|
| Prognozy pogody | ogólne, na kilka dni | modele punktowe, pozwalające czekać na krótkie okno |
| Łączność | urywana, przez radio i bazę | satelitarna, decyzje w czasie rzeczywistym |
| Sprzęt | odzież i buty na granicy możliwości | materiały, które przestały być wąskim gardłem |
| Zespół | mała ekipa, izolacja, wszystko własnymi siłami | duże, współpracujące ekipy z podziałem pracy |
Najbardziej niedoceniany jest pierwszy wiersz tej tabeli. Zimowe wejście na K2 nie wymaga dobrej pogody przez tydzień — wymaga trafienia w kilkanaście godzin względnego spokoju. Bez modeli, które takie okno pokazują z wyprzedzeniem, trzeba było zgadywać, a zgadywanie na tej górze zimą kosztuje sezon albo życie.
Drugim czynnikiem jest doświadczenie zawodowe. Ci ludzie pracują na wysokościach, na których inni bywają raz w życiu, i robią to sezon po sezonie. Nie chodzi o mit „naturalnej odporności", a o liczbę powtórzeń.
Cena tej zimy
Ta sama zima zabrała pod K2 kilku wspinaczy. W styczniu zginął Sergi Mingote. W lutym zaginęli, a ich ciała znaleziono dopiero po sezonie, Muhammad Ali Sadpara, John Snorri Sigurjónsson i Juan Pablo Mohr.
Dlatego zdanie „zimą K2 dała się w końcu zdobyć" jest prawdziwe tylko w połowie. Wynik zapisał się w tabelach, ale zmiana warunków, sprzętu i organizacji nie przesunęła granicy bezpieczeństwa — przesunęła jedynie granicę tego, co jest osiągalne.
Co z tego zostaje
Zostaje przesunięcie, które w himalaizmie miało się zdarzyć od dawna: ludzie, którzy przez sto lat umożliwiali cudze wejścia, przeprowadzili własne i sami je nazwali. Pierwsze zimowe wejście na K2 nie jest przypisem do historii himalaizmu, jest jej osobnym rozdziałem.
Zostaje też pytanie, na które w Polsce nie ma wygodnej odpowiedzi: dlaczego kraj, który wymyślił zimowy himalaizm, nie domknął tej listy sam. Odpowiedzi bywają wygłaszane jednym zdaniem, a mieszczą się w kilku — od zapaści finansowania po zmianę pokoleniową i inne rozumienie ryzyka.
Inne teksty o górach, w których spór jest ciekawszy niż liczby, znajdziesz w felietonach i wywiadach — na przykład o tym, która jest największa góra w Europie, i o tym, jak przepisy na Mont Blanc zmieniły charakter najpopularniejszego wejścia w Alpach. Moje własne relacje z wypraw są w osobnym dziale.
Frequently asked questions
Kto zdobył K2 zimą jako pierwszy?
Zespół dziesięciu nepalskich wspinaczy, 16 stycznia 2021 roku. Ekipy prowadzone przez Nirmala Purję i Mingmę Gyalje Sherpę połączyły siły na ostatnim etapie i weszły na szczyt razem, śpiewając pod wierzchołkiem hymn Nepalu.
Dlaczego K2 była ostatnim osiemtysięcznikiem zdobytym zimą?
Bo Karakorum leży dalej na północ niż Himalaje, więc zima jest tam ostrzejsza, a dni krótsze. Góra stoi wysoko i samotnie, wystawiona na wiatr, a klasyczne drogi prowadzą przez skałę i lód, które zimą pokrywa przewiany śnieg.
Czy ktoś wszedł wtedy bez tlenu?
Tak, Nirmal Purja wszedł bez tlenu z butli. Pozostali członkowie zespołu korzystali z tlenu na drodze szczytowej. Ta różnica jest istotna, bo bezstlenowe wejście zimą na tę górę było wcześniej uznawane za granicę możliwości.
Ile polskich wypraw próbowało wejść zimą na K2?
Kilka, od końca lat osiemdziesiątych po ostatnią wyprawę pod kierownictwem Krzysztofa Wielickiego. Żadna nie stanęła na szczycie. K2 pozostała jedyną luką w serii pierwszych zimowych wejść, w której większość pozycji zapisali Polacy.
Czy ta zima obyła się bez ofiar?
Nie. W styczniu 2021 zginął Sergi Mingote, a w lutym zaginęli Muhammad Ali Sadpara, John Snorri Sigurjónsson i Juan Pablo Mohr, których ciała znaleziono dopiero po sezonie. Zimowe wejście stało się osiągalne, ale nie stało się bezpieczne.