Stek z wieloryba w Reykjavíku — fakty przed decyzją

Danie z karty, o którym warto wiedzieć więcej niż to, jak smakuje. Dane są jednoznaczne w jednej sprawie: to nie Islandczycy je głównie jedzą.

Stek z wieloryba jest w Reykjavíku pozycją w karcie i sprzedaje się przede wszystkim odwiedzającym. Podaje się go zwykle jako mięso z waleni mniejszych gatunków, krwiste, w formie stekowej — bliżej wołowiny niż ryby, z wyraźną nutą wątrobianą.

Jeśli szukasz tej frazy przed wyjazdem, prawdopodobnie zastanawiasz się nad dwiema rzeczami: jak to smakuje i czy to w porządku. Na pierwsze odpowiem krótko, na drugie podam fakty i zostawię decyzję tobie — bo to jest decyzja czytelnika, nie moja.

Nie podaję cen. Zmieniają się co sezon i różnią się kilkukrotnie między lokalem turystycznym w centrum a resztą miasta; ta pozycja jest zresztą wyceniana jako atrakcja, nie jako mięso.

Kto to właściwie je

Tu jest najciekawsza rzecz w całym temacie i jednocześnie najsłabiej znana. Badania konsumenckie prowadzone na Islandii wielokrotnie pokazywały, że regularne spożycie mięsa waleni wśród Islandczyków jest niskie, a znaczna część tego, co sprzedają restauracje, trafia do turystów.

Innymi słowy: to nie jest tradycyjne danie codzienne, które turysta poznaje. To jest w dużej mierze danie utrzymywane w kartach dla turystów, którzy przyjeżdżają je spróbować, bo słyszeli, że Islandczycy je jedzą.

Powstała z tego nawet lokalna kampania oznaczająca lokale, które mięsa waleni nie podają — sam fakt jej istnienia mówi, że spór toczy się także wewnątrz Islandii, a nie tylko między Islandią a zagranicą.

FaktStan rzeczy
Główni odbiorcy w restauracjachw znacznej mierze odwiedzający
Spożycie domoweniskie, nieregularne
Status międzynarodowypołowy komercyjne są przedmiotem sporu
Skala branży obserwacji waleniwiększa niż samych połowów
Ceny w restauracjachzmienne, na poziomie pozycji atrakcyjnej

Dlaczego temat jest sporny

Islandia prowadziła połowy komercyjne w oparciu o własne zezwolenia, przy sprzeciwie części państw i organizacji międzynarodowych wobec takich połowów jako takich. To spór trwający od dekad i nie rozstrzygnięty żadnym wspólnym stanowiskiem.

Do tego dochodzi kwestia gatunków: część połowów dotyczyła gatunków dużych, o statusie ochronnym budzącym największe kontrowersje, część — mniejszych, i to te trafiają zwykle do gastronomii. Aktualny zakres zezwoleń, limity i to, które gatunki wolno łowić w danym roku, zmieniają się i są przedmiotem decyzji administracyjnych.

Dlatego nie przepisuję tu ani limitów, ani liczb, ani listy gatunków objętych zezwoleniem w danym sezonie. To są dane, które trzeba sprawdzić w źródle na moment wyjazdu, a nie w artykule.

Obserwacja waleni, czyli druga strona tej samej branży

Warto wiedzieć, że na Islandii te dwie rzeczy istnieją obok siebie: połowy i rejsy z obserwacją waleni. Ta druga branża jest wyraźnie większa pod względem liczby obsługiwanych osób i przychodów, a odchodzi z tych samych portów, w tym z portu w Reykjavíku.

Dla odwiedzającego oznacza to prostą rzecz: za pieniądze porównywalne z ceną tego steku można wyjść w morze i zobaczyć te same gatunki żywe. Rejsy odbywają się sezonowo, a szansa na obserwację zależy od pogody i pory roku — żadna firma nie może jej zagwarantować i te, które gwarantują, obiecują za dużo.

Wspominam o tym nie po to, żeby kogoś przekonywać, ale bo to jest realna alternatywa w tym samym mieście, w tym samym przedziale wydatku i w tej samej kategorii „coś, co robi się tylko na Islandii".

Jak to smakuje, skoro pytasz

Ciemne, zwarte mięso o strukturze bliższej wołowinie niż rybie, zwykle krótko smażone i podawane krwiste. Smak jest wyraźnie wątrobiany i mineralny, dla części osób nieprzyjemny; nie jest to nic, co przypomina owoce morza.

Jeśli zamawiasz z ciekawości kulinarnej, uczciwie: przy tej samej cenie w Reykjavíku zjesz lepiej. Miejscowa kuchnia ma mocniejsze pozycje w rybach, jagnięcinie i nabiale, i to one, a nie ten stek, są tym, po co warto tam siadać do stołu.

Islandzka kuchnia ma też pozycję jeszcze bardziej niszową, o której napisałem osobno: hákarl, czyli fermentowane mięso rekina — i tam różnica jest odwrotna, bo to naprawdę jest lokalny zwyczaj, tylko sezonowy i świąteczny.

Reykjavík poza tym stołem

Samo miasto jest małe i obchodzi się je pieszo w jeden dzień. Poza gastronomią jego atrakcje mają charakter punktowy — od bryły kościoła nad centrum po muzea, w tym jedno o zupełnie osobnej renomie, o którym pisałem przy muzeum penisów.

Największa zaleta stolicy jest jednak logistyczna: leży pół godziny od pól lawowych i obszarów geotermalnych na półwyspie Reykjanes, więc nawet krótki pobyt daje dostęp do krajobrazu, po który ludzie na tę wyspę przyjeżdżają. Więcej relacji jest na blogu.

Najczęstsze pytania

Ile kosztuje stek z wieloryba na Islandii?

Nie podaję kwoty, bo ceny zmieniają się co sezon i różnią kilkukrotnie między lokalami turystycznymi w centrum Reykjavíku a resztą miasta. To pozycja wyceniana jako atrakcja dla odwiedzających, nie jako zwykłe mięso.

Czy Islandczycy jedzą mięso wieloryba?

Badania konsumenckie wielokrotnie pokazywały niskie i nieregularne spożycie domowe, a znaczna część mięsa sprzedawanego w restauracjach trafia do turystów. To nie jest codzienne danie, które odwiedzający poznaje na miejscu.

Jak smakuje stek z wieloryba?

Jak ciemne, zwarte mięso bliższe wołowinie niż rybie, zwykle podawane krwiste, o wyraźnie wątrobianym i mineralnym smaku. Dla części osób jest to smak nieprzyjemny i nie przypomina niczego z kuchni rybnej.

Czy połowy waleni na Islandii są legalne?

Islandia prowadziła połowy komercyjne na podstawie własnych zezwoleń, przy sprzeciwie części państw i organizacji międzynarodowych. Zakres zezwoleń, limity i objęte nimi gatunki zmieniają się — aktualny stan trzeba sprawdzić u islandzkich organów.

Czym jest stek z rekina i czy to to samo?

Nie. Islandzka specjalność z rekina to hákarl — mięso rekina polarnego poddane fermentacji i suszeniu, podawane w małych kostkach jako przekąska, nie jako stek. To zupełnie inna potrawa i inny zwyczaj kulinarny.