Hákarl, czyli po co Islandczycy zakopywali mięso rekina

Nazywa się to zgniłym mięsem, ale gnicie jest tu skutkiem ubocznym. Chodziło o coś innego: żeby mięso rekina polarnego dało się w ogóle zjeść.

Hákarl to mięso rekina polarnego (Somniosus microcephalus), poddane fermentacji, a potem suszone przez miesiące, aż nabierze ostrego amoniakalnego zapachu i gumowatej konsystencji. Podaje się je w małych kostkach, jako przekąskę, najczęściej z brennivínem.

Potoczna nazwa „zgniłe mięso rekina" jest myląca. Ta obróbka nie jest kaprysem ani sposobem na dziwaczny smak — jest jedynym tradycyjnym sposobem, żeby mięso tego gatunku przestało być trujące.

Spróbowałem tego w Islandii i uprzedzam bez owijania: problemem nie jest smak, a zapach. Smak jest do przełknięcia, zapach zostaje w nosie znacznie dłużej niż kęs w ustach.

Dlaczego świeżego mięsa rekina polarnego nie można jeść

Rekin polarny żyje w zimnych wodach północnego Atlantyku i utrzymuje równowagę osmotyczną, gromadząc w tkankach mocznik oraz tlenek trimetyloaminy. To jego sposób na życie w morzu bez wyspecjalizowanego układu wydalniczego, jaki znamy u ssaków.

Dla człowieka oznacza to, że świeże mięso jest toksyczne. Zawartość mocznika i związków azotowych powoduje objawy zatrucia, opisywane czasem jako podobne do upicia — dlatego historyczne relacje mówią o psach zachowujących się „jak pijane" po zjedzeniu takiego mięsa.

Fermentacja rozkłada te związki. Mocznik przechodzi w amoniak, tlenek trimetyloaminy w trimetyloaminę — i stąd zapach, który wszyscy pamiętają. Zapach jest więc dowodem, że proces zadziałał, a nie że coś się zepsuło.

Co robi z mięsem obróbka

Jak to się robi

Tradycyjny proces ma dwa etapy i oba trwają. Najpierw mięso pozbawione głowy i wnętrzności trafia pod przygniecenie — historycznie do dołu wykopanego w żwirze przy brzegu, dziś częściej do skrzyń z drenażem. Ciężar i czas wyciskają płyny.

Potem pocięte kawałki wiszą w przewiewnej szopie, osłonięte od deszczu, otwarte na wiatr. Wysychają, ciemnieją i pokrywają się skorupą, którą przed podaniem się odcina.

Skala jest dziś niewielka i rzemieślnicza, prowadzona przez kilka rodzinnych wytwórni. Surowiec w dużej mierze pochodzi z przyłowu, a nie z celowanego połowu — co jest istotne, bo rekin polarny rośnie i dojrzewa bardzo wolno.

Etapy w skrócie

EtapCo się dziejeEfekt
Przygniecenieodciek płynów pod ciężarem, tygodnierozkład mocznika
Suszenie na wiatrzepowolne odparowanie, miesiąceutrwalenie mięsa
Obcięcie skorupyusunięcie zewnętrznej warstwyto, co trafia na talerz
Podaniekostki na wykałaczceprzekąska, nie danie główne

Jak się to je

W kostkach wielkości kciuka, na wykałaczce, popijane brennivínem — miejscową wódką ziemniaczaną z kminkiem. Alkohol nie jest tu ozdobą zwyczaju, tylko praktycznym sposobem na przepłukanie ust.

Konsystencja przypomina gumowatą rybę, kolor bywa dwojaki: jaśniejszy z brzucha, ciemniejszy i ostrzejszy z części grzbietowej. Jeśli ktoś próbuje pierwszy raz, jaśniejsza kostka jest łagodniejszym początkiem.

Praktyczna rada z doświadczenia: oddychaj przez usta i połknij szybciej niż odruchowo chciałbyś. Cały problem jest w powonieniu, nie w podniebieniu.

Kiedy i gdzie Islandczycy to jedzą

Hákarl należy do zestawu potraw kojarzonych z Þorrablót — środkowozimowym świętem, na którym podaje się dania z czasów, gdy zimę przetrwać znaczyło przetrwać na tym, co udało się zakonserwować. W tym towarzystwie hákarl nie jest wybrykiem, a jednym z kilku równie mocnych zwyczajów.

Na codziennym islandzkim stole praktycznie go nie ma. Kto chce spróbować, znajdzie go w większych supermarketach, na targu Kolaportið w Reykjavíku i w restauracjach, które celują w turystów szukających właśnie tego doświadczenia.

Cen nie podaję, bo zmieniają się co sezon i różnią się między targiem a restauracyjną deską degustacyjną. Podobnie ma się sprawa z innym islandzkim mięsem, o którym pisałem osobno — stek z wieloryba w Reykjavíku to temat, który ma jeszcze jeden wymiar poza smakiem.

Czy hákarl to „penis rekina"?

Nie. To nieporozumienie, które krąży w internecie i regularnie wraca w pytaniach. Hákarl robi się z tuszy rekina — z mięśni, nie z żadnego pojedynczego narządu.

Skąd się wzięło? Prawdopodobnie z połączenia dwóch islandzkich atrakcji dla ciekawskich: samego hákarlu i reykjavíckiego muzeum poświęconego męskim narządom zwierząt. Dwie ciekawostki z tej samej wycieczki zlały się w jedną historię.

Jeśli szukasz w Islandii innych rzeczy z gatunku „opowiem o tym po powrocie", to raczej lodowce w Europie i Islandia jako kraj wulkanów niż kolejna kostka fermentowanego rekina. Kuchnie, które zapadają w pamięć z przyjemniejszych powodów, opisywałem przy okazji przysmaków kuchni gruzińskiej, a więcej relacji jest na blogu o wulkanach świata.

Frequently asked questions

Czym dokładnie jest hákarl?

To mięso rekina polarnego poddane fermentacji pod przygnieceniem, a następnie suszone przez miesiące. Podaje się je w małych kostkach jako przekąskę, tradycyjnie z brennivínem. Charakterystyczny zapach amoniaku bierze się z rozkładu mocznika zawartego w tkankach.

Dlaczego mięsa rekina polarnego nie można zjeść świeżego?

Bo gromadzi w tkankach mocznik i tlenek trimetyloaminy, które utrzymują równowagę osmotyczną ryby, a u człowieka wywołują objawy zatrucia. Fermentacja rozkłada te związki na formy lotne i dopiero wtedy mięso nadaje się do jedzenia.

Jak smakuje hákarl?

Zdecydowanie mniej dramatycznie, niż pachnie. Konsystencja jest gumowata, smak rybny i ostry, z wyraźną nutą amoniaku. Kostki z brzucha są łagodniejsze od ciemniejszych, grzbietowych — na pierwszy raz lepiej zacząć od jaśniejszej.

Czy hákarl jest bezpieczny do zjedzenia?

Prawidłowo przygotowany tak — cały sens obróbki polega na usunięciu związków, które czynią świeże mięso toksycznym. Ryzykiem jest nie gotowy hákarl z wytwórni, a mięso rekina polarnego przygotowane bez fermentacji.

Gdzie w Islandii spróbować hákarlu?

W większych supermarketach, na targu Kolaportið w Reykjavíku i w restauracjach nastawionych na kuchnię tradycyjną. Najszerszy wybór wypada w okresie Þorrablót, czyli w środku zimy, gdy podaje się cały zestaw dawnych potraw.