Fagradalsfjall z namiotem — jedna noc przy czynnym wulkanie

Erupcja kilkadziesiąt minut od stolicy, dostępna pieszo. Nocleg w tym rejonie zmienia wszystko, bo lawa wygląda po ciemku zupełnie inaczej niż w dzień.

Fagradalsfjall to wulkan na półwyspie Reykjanes, kilkadziesiąt minut drogi od Reykjavíku, którego erupcja dała rzecz w Europie wyjątkową: czynny potok lawy, do którego dochodzi się pieszo, bez wyprawy i bez sprzętu wysokogórskiego.

Sam przebieg tej erupcji i to, dlaczego akurat Reykjanes obudził się po ośmiu stuleciach, opisałem osobno przy czynnych wulkanach na Islandii. Ta strona jest o czymś węższym: o nocowaniu w tym rejonie i o tym, co to daje.

Byłem tam z namiotem i uprzedzam, że nie jest to biwak, na który jedzie się dla wygody. Jedzie się po widok, którego w dzień po prostu nie ma.

Po co zostawać na noc

W dzień świecąca lawa jest niemal niewidoczna. Słońce zabija kontrast, a to, co się widzi, to czarne pole z dymem i pojedynczymi błyskami. Po zmroku ta sama scena świeci — i dopiero wtedy widać, gdzie potok naprawdę płynie i jak szybko.

Kluczowa różnica między wyjściem jednodniowym a nocnym nie polega więc na wysiłku, a na tym, że nie trzeba wracać w najlepszym momencie dnia.

Czego wymaga nocleg w tym miejscu

Reykjanes jest półwyspem bez osłony: nagie pola lawowe, mchy, żadnych drzew. Wiatr jest tu głównym problemem i decyduje o wszystkim — czy namiot da się rozstawić, czy w nim się wyśpisz i czy w ogóle warto próbować.

CzynnikCo z tego wynika
Wiatr bez osłonymocne szpilki i porządne odciągi, nie letni namiot
Brak drzew i zagłębieńnie ma gdzie ustawić się w zaciszu
Temperatura nocąnisko także w lecie; śpiwór z zapasem
Wilgoć i mgławszystko wilgotne od rana, nawet bez deszczu
Wodazabierana ze sobą; w polu lawowym jej nie ma

Namioty rozstawia się w miejscach do tego przeznaczonych, a nie gdziekolwiek — na Islandii dziki biwak jest ograniczony przepisami i dodatkowo w rejonie erupcji obowiązują wyznaczone strefy. Zasady zmieniają się i sprawdza się je u służb, nie w relacjach.

Gaz jest tu ważniejszy od lawy

Opis dotyczy stanu z okresu, w którym powstawał ten tekst, i nie zastępuje sprawdzenia komunikatów służb islandzkich, prognozy i obowiązujących zamknięć. Stężenia gazów, zasięg potoków i wyznaczone strefy w rejonie erupcji zmieniają się w ciągu godzin.

To nie jest formuła dla porządku. W rejonie czynnej erupcji najgroźniejsze jest to, czego nie widać: dwutlenek siarki i dwutlenek węgla, cięższe od powietrza, zbierające się w zagłębieniach terenu i przy gruncie. Dokładnie tam, gdzie stawia się namiot.

Dlatego dwie zasady są tu nienegocjowalne: nie nocuje się w zagłębieniach ani w dolinkach blisko potoku, i sprawdza się prognozę rozprzestrzeniania gazów, którą islandzkie służby publikują osobno od zwykłej prognozy pogody. Bezwietrzna noc jest w tym rejonie sytuacją gorszą, nie lepszą.

Kto woli obejrzeć to bez noclegu, ma dwie alternatywy: wyjście po południu z powrotem po zmroku albo obserwację z dystansu z drogi. O tym, ile stopni ma ta lawa i dlaczego blisko potoku gorąco jest bez kontaktu, pisałem przy temperaturze lawy, a o samym półwyspie — przy Reykjanesie. Więcej relacji jest na blogu.

Frequently asked questions

Czy pod Fagradalsfjall można nocować z namiotem?

Biwakowanie odbywa się w miejscach do tego przeznaczonych, a w rejonie erupcji obowiązują dodatkowo wyznaczone strefy i zamknięcia. Zasady bywają zmieniane — sprawdź je u islandzkich służb przed wyjazdem, nie w relacjach z podróży.

Po co zostawać przy wulkanie na noc?

Bo w dzień świecąca lawa jest niemal niewidoczna — słońce zabija kontrast. Po zmroku ta sama scena świeci i dopiero wtedy widać przebieg potoku oraz fontanny. Nocleg w rejonie pozwala zostać do zmroku bez presji powrotu.

Co jest najgroźniejsze w rejonie erupcji?

Gazy, nie lawa. Dwutlenek siarki i dwutlenek węgla są cięższe od powietrza i zbierają się w zagłębieniach terenu, czyli tam, gdzie naturalnie stawia się namiot. Bezwietrzna noc jest z tego powodu sytuacją gorszą, nie lepszą.

Jakiego sprzętu wymaga nocleg na Reykjanesie?

Namiotu odpornego na wiatr, z mocnymi szpilkami i odciągami, bo półwysep jest bez osłony — nie ma drzew ani zacisznych zagłębień. Do tego śpiwór z zapasem ciepła, woda zabrana ze sobą i czołówka na zejście po ciemku.

Czy da się zobaczyć lawę bez nocowania?

Tak. Można wyjść po południu i wracać już po zmroku albo obserwować rejon z dystansu z drogi. Nocleg daje jedynie komfort pozostania na miejscu w najlepszej porze bez pośpiechu w drodze powrotnej.