Ostrzyca Proboszczowicka — nie wulkan, a jego rdzeń

Stożkowate wzniesienie na Pogórzu Kaczawskim, nazywane śląskim Fudżi. To rzeczywiście ślad wulkanizmu, tylko nie ten, o którym ludzie myślą.

Ostrzyca to wulkan tylko w potocznym skrócie. Ściśle: jest nekiem wulkanicznym — zastygłym kominem, którym magma wędrowała w górę, odsłoniętym po tym, jak erozja usunęła cały miękki stożek wokół niego.

To znaczy, że stojąc na Ostrzycy, nie stoi się na wulkanie. Stoi się w jego wnętrzu, w miejscu, gdzie kiedyś był kanał doprowadzający materiał na powierzchnię. Sam wulkan zniknął — pozostała jego najtwardsza część.

Ta różnica nie jest pedantyczna, bo tłumaczy kształt wzniesienia. Nek jest twardszy od otoczenia, więc erozja go oszczędziła i dziś wystaje ponad okolicę jako regularny, stożkowaty pagórek. Stąd przezwisko „śląskie Fudżi", które jest przesadą, ale nie bierze się z niczego.

Skąd się bierze nek

EtapCo się dzieje
Wulkanizmmagma wędruje kominem, buduje stożek na powierzchni
Zastygnięciemateriał w kominie krzepnie w zwartą, twardą skałę
Erozjamiękki stożek z popiołów i luźnego materiału zostaje zniszczony
Dziśzostaje twardy rdzeń, wystający ponad zerodowaną okolicę

Ostrzyca jest podręcznikowym przykładem tego procesu i właśnie dlatego jest tak często wymieniana. Na jej zboczach widać dodatkowo gołoborza — pola bloków skalnych powstałych z rozpadu bazaltoidu pod wpływem wietrzenia mrozowego.

Region ma kilka takich śladów i to nie przypadek: Pogórze Kaczawskie i okolice to obszar dawnej działalności wulkanicznej z okresu trzeciorzędu. Wulkany, które tu działały, nie były przy tym stożkami rangi Etny — to były niewielkie, rozproszone centra erupcyjne, z których wypływała rzadka lawa bazaltowa.

Dlatego dzisiejszy krajobraz nie przypomina wulkanicznego: nie ma tu kalder ani stożków, są pojedyncze twarde bryły wystające z pofalowanego pogórza. Trzeba wiedzieć, na co się patrzy, żeby to zobaczyć — i to jest właśnie powód, dla którego warto zaliczyć kilka tych obiektów za jednym wyjazdem, a nie jeden osobno. Sąsiednie obiekty tej samej genezy opisałem przy bazaltowej róży na Wilczej Górze i przy organach myśliborskich.

Wejście i widok

Wejście zajmuje mniej czasu, niż sugeruje profil zbocza, i jest wykonalne dla każdego, kto chodzi po górach. Nie jest natomiast spacerem: ostatni odcinek prowadzi po nieregularnych blokach, na których łatwo skręcić nogę.

Wysokości nie podaję jako ustalenia — liczba w tytule i adresie tej strony pochodzi z czasu publikacji, a podawane wartości dla tego wzniesienia różnią się między źródłami o kilka metrów.

Na szczycie znajdują się resztki kamiennej konstrukcji, przez które to miejsce bywa opisywane jako dawne grodzisko. Ślady osadnictwa w tym rejonie są udokumentowane, ale ich datowanie i funkcja są kwestią dla archeologów, nie dla relacji z wyjścia — dlatego nie rozwijam tego wątku.

Co jeszcze jest w okolicy

Rejon Złotoryi i Jawora to najlepszy w Polsce obszar do oglądania wulkanicznej przeszłości: nek na Ostrzycy, słupy bazaltowe na Wilczej Górze i regularne kolumny w Myśliborzu. Da się to objechać w jeden dzień samochodem.

Zupełnie inny ślad tej samej epoki, oddalony o kilkaset kilometrów, jest na Górze Świętej Anny na Opolszczyźnie. Więcej relacji jest na blogu.

Frequently asked questions

Czy Ostrzyca jest wulkanem?

Nie w ścisłym znaczeniu. Jest nekiem wulkanicznym — zastygłym kominem, którym magma wędrowała ku powierzchni, odsłoniętym po tym, jak erozja usunęła miękki stożek wokół. Stojąc na szczycie, jest się we wnętrzu dawnego wulkanu.

Co to jest nek wulkaniczny?

Zwarta, twarda skała wypełniająca dawny komin wulkaniczny. Ponieważ jest odporniejsza na erozję niż otaczający ją stożek z popiołów i luźnego materiału, po zniszczeniu stożka pozostaje jako samotne, regularne wzniesienie.

Dlaczego Ostrzycę nazywają śląskim Fudżi?

Z powodu regularnego, stożkowatego profilu, który wynika z jej genezy — twardy nek został oszczędzony przez erozję i wystaje ponad zerodowaną okolicę. Porównanie jest przesadzone, ale kształt faktycznie na nie naprowadza.

Czy wejście na Ostrzycę jest trudne?

Jest krótkie, ale strome, a ostatni odcinek prowadzi po nieregularnych blokach skalnych gołoborza, na których po deszczu łatwo się poślizgnąć. Teren jest rezerwatem, więc obowiązuje trzymanie się szlaku.

Co jeszcze zobaczyć w okolicy?

Słupy bazaltowe na Wilczej Górze koło Złotoryi i regularne kolumny w Myśliborzu — wszystkie trzy obiekty są śladami tej samej epoki wulkanicznej i da się je objechać w jeden dzień samochodem.