Góra Dantego nie istnieje — istnieje St. Helens

Wulkan z filmu jest fikcyjny, ale scenariusz nie został wymyślony z powietrza. Wzorem była erupcja, która zmieniła wulkanologię.

Na pytanie, czy Góra Dantego istnieje, odpowiedź jest krótka: nie. Wulkan i miasteczko z filmu są fikcyjne. Realnym pierwowzorem wydarzeń pokazanych w tej historii jest natomiast St. Helens w amerykańskim stanie Waszyngton — wulkan, którego erupcja w 1980 roku zmieniła sposób, w jaki nauka podchodzi do zagrożenia wulkanicznego.

To rozróżnienie warto zrobić, bo film utrwalił obraz erupcji, który jest tylko częściowo trafny: w rzeczywistości najgroźniejszy element tamtego wydarzenia nie wyglądał jak strumień lawy.

Poniżej co się wtedy stało, dlaczego było zaskoczeniem i co z tego widać na miejscu dziś.

Co się stało w 1980 roku

Przed erupcją północne zbocze wulkanu zaczęło się wybrzuszać, bo magma wpychała się w jego wnętrze. Zbocze nie wytrzymało: cała jego część osunęła się w jednym z największych osuwisk w historii obserwacji, odsłaniając wnętrze góry.

Odsłonięcie spowodowało gwałtowny spadek ciśnienia i skierowany, poziomy wybuch — nie w górę, jak większość ludzi wyobraża sobie erupcję, ale w bok, w stronę, z której zbocze się osunęło. Fala uderzeniowa położyła las na dziesiątkach kilometrów kwadratowych.

Ostatni punkt jest częścią tego, dlaczego to wydarzenie jest w wulkanologii przełomem. Zginął naukowiec pracujący w punkcie obserwacyjnym uznanym za bezpieczny — bo scenariusz erupcji skierowanej w bok nie był brany pod uwagę w ocenie ryzyka.

Dlaczego to zmieniło wulkanologię

Po 1980 roku do standardowej oceny zagrożenia weszło coś, czego wcześniej praktycznie nie uwzględniano: możliwość zawalenia się flanki wulkanu i erupcji o poziomym kierunku. Zaczęto też inaczej wyznaczać strefy i inaczej patrzeć na deformację zboczy jako sygnał ostrzegawczy.

Podobne blizny po zawaleniu się zbocza są dziś rozpoznawane na wulkanach na całym świecie — na Etnie jest to Valle del Bove, a na Islandii i w Andach analogiczne podkowiaste nisze. Wcześniej opisywano je jako doliny; dziś jako ślady konkretnego typu katastrofy.

Opis dotyczy stanu z okresu, w którym powstawał ten tekst, i nie zastępuje sprawdzenia bieżących komunikatów służb amerykańskich oraz zasad wstępu na obszar pomnika narodowego. St. Helens pozostaje wulkanem czynnym, a strefy dostępu i szlaki bywają zmieniane.

Co widać na miejscu dziś

Zamiast stożka jest podkowiaste zagłębienie otwarte na północ, z odbudowującym się w środku kopulastym stożkiem. Po zboczach ciągną się doliny wypełnione materiałem z osuwiska, a na przedpolu leżą wciąż powalone drzewa.

Rejon jest pomnikiem narodowym z centrum edukacyjnym na grzbiecie po północnej stronie, dokładnie w linii wybuchu, oraz siecią szlaków i punktów widokowych. To jedno z najlepszych miejsc na świecie, żeby zobaczyć, co robi taka erupcja z krajobrazem.

Osobno warto zwrócić uwagę na regenerację przyrody: obszar jest badany od dekad właśnie po to, żeby zobaczyć, jak życie wraca na terenie sterylizowanym przez wybuch. To dziś równie ważna część tego miejsca jak sama katastrofa.

Dla porównania: wulkany, których erupcje obserwuje się na bieżąco i które są dostępne dla odwiedzających, to Etna i Fagradalsfjall na Islandii — oba wylewne i przez to znacznie mniej groźne od wulkanów o lawie lepkiej, do których należy St. Helens. Ten kontrast wyjaśniłem przy temperaturze lawy. Więcej relacji jest na blogu.

Frequently asked questions

Czy Góra Dantego istnieje?

Nie. Wulkan i miasteczko z filmu są fikcyjne. Realnym pierwowzorem wydarzeń jest St. Helens w stanie Waszyngton, którego erupcja w 1980 roku zmieniła sposób oceny zagrożenia wulkanicznego.

Co się stało z St. Helens w 1980 roku?

Północne zbocze wulkanu, wybrzuszone przez napierającą magmę, osunęło się w wielkim osuwisku. Gwałtowny spadek ciśnienia spowodował wybuch skierowany poziomo, w bok — fala uderzeniowa położyła las na dziesiątkach kilometrów kwadratowych.

Dlaczego ta erupcja była zaskoczeniem?

Bo scenariusz zawalenia się flanki i erupcji skierowanej w bok nie był uwzględniany w ocenie ryzyka. Zginął między innymi wulkanolog pracujący w punkcie obserwacyjnym uznanym wtedy za bezpieczny.

Czy St. Helens jest nadal czynny?

Tak, pozostaje wulkanem czynnym, a w podkowiastym zagłębieniu odbudowuje się kopulasty stożek. Bieżące komunikaty i zasady wstępu publikują służby amerykańskie i zarządca obszaru.

Co można zobaczyć na miejscu?

Podkowiaste zagłębienie otwarte na północ, doliny wypełnione materiałem z osuwiska, wciąż powalone drzewa na przedpolu oraz centrum edukacyjne na grzbiecie dokładnie w linii wybuchu, z siecią szlaków i punktów widokowych.