Jeszcze nie tak dawno przemierzając latem polskie góry z kijkami trekkingowymi regularnie słyszałem teksty: człowieku gdzie zgubiłeś narty albo zima się dawno skończyła. Dzisiaj ten widok również u nas nikogo nie dziwi, a na płaskich terenach dużą popularność uzyskał nordic walking. Też chodzenie z kijkami, ale jednak inne od kijów trekkingowych – i w budowie i w technice korzystania.
Kije trekkingowe używa się przede wszystkim w terenie górzystym, chociaż nic nie stoi na przeszkodzie użyć ich na nizinach. Do największych zalet kijków trekkingowych można zaliczyć:
- odciążają stawy, zwłaszcza kolanowe,
- odciążają kręgosłup, co szczególnie istotne gdy dźwigamy ciężki plecak,
- pomagają zachować równowagę w trudnym terenie, m.in. na rumowiskach skalnych, na sypkich zboczach (np. wulkanów), podczas pokonywania potoków górskich w tym lodowcowych, gdy ślisko,
- chronią do pewnego stopnia przed kontuzjami, np. przed skręceniem kostki, upadkami, poślizgnięciami w górach czy przechodząc przez potoki. Przy niektórych złamaniach kości pomogą w ich usztywnieniu. Mogą też służyć awaryjnie jako kule,
- w zimie i w górach zlodowaconych na łagodniejszych zboczach do pewnego momentu możemy ich użyć zamiast raków lub/i czekana.
Poza tym warto wspomnieć, że używając kijków podczas wędrówki tracimy więcej kalorii (o ok. 20 - 40%) niż gdy chodzimy bez nich, pracuje większa grupa mięśni naszego ciała, mogą pomóc w obronie przed napotkanymi agresywnymi zwierzętami, posłużyć w zimie czy w górach wysokich zamiast śledzi do namiotów (zastąpią nawet 6 śledzi gdy rozkręcimy każdy segment kijów), służyć jako prowizoryczna suszarka (do czego przyda się też sznurek albo okoliczne skałki), a jeśli dysponujemy odpowiednim kawałkiem materiału pomóc w budowie prowizorycznego namiotu (posłużą jako stelaż). W ostateczności jeśli końcówka jest wąska i nie posiada elementów gumowych ani z tworzyw sztucznych posłużą za kijki do pieczenia kiełbasy na ognisku. Osobiście nie polecam, ale widziałem taki patent w rosyjskiej tundrze, gdzie nie ma drzew. Ale wątłe krzaki i porosty dobrze się paliły.
Z drugiej strony są sytuacje gdy nam będą bardziej przeszkadzać niż pomagać. Na przykład podczas wędrówki w mocno skalnym terenie gdy będziemy wspomagać się rękami (np. na Orlej Perci w Tatrach). Wtedy lepiej kijki złożyć i dobrze przypiąć do plecaka, a nie trzymać je luźno przy pomocy paska na nadgarstkach, co w pewnych sytuacjach może być niebezpieczne.
Jakie kijki wybrać?
Najlepiej 3-segmentowe z ostrą końcówką widiową (z wytrzymałych materiałów o ostrym zakończeniu sprawdzającym się w terenie). Generalnie czym prostsze w konstrukcji tym mniej kłopotów i starczą na dłużej, ale antishock (amortyzator, absorber energii) to już często standard nawet w tanich kijach. Amortyzuje wstrząsy, na czym najbardziej zyskują nasze nadgarstki, lecz podczas niektórych wędrówek przydaje się możliwość jego zablokowania. Kijki powinny być lekkie (do 600g za parę) i wytrzymałe. Zapewni to dobrej jakości aluminium czy włókno węglowe. W Azji, np. w Nepalu, możemy kupić bardzo tanio kijki-podróbki znanych firm lub tzw. „no name”, ale musimy pamiętać, że wykonane są zazwyczaj z bardzo słabych materiałów i mogą nie przetrwać nawet jednego dnia intensywnego użytku. Jednocześnie nie zawsze najdroższe kijki znaczy najlepsze. Warto zachować umiar. Tym bardziej, że kijki się zużywają, czasami wykrzywiają, łamią i będziemy je co jakiś czas wymieniać. Najczęstszą przyczyną złamania lub wygięcia jest włożenie kija podczas wędrówki między kamienie bądź głazy, gdy dochodzi do jego zaklinowania a używamy dużej siły (niektóre firmy oferują możliwość dokupienia pojedynczych segmentów lub pojedynczego kija, część firm w ogóle sprzedaje je na sztuki a nie jako parę). Przy czym kijek łatwiej złamać gdy dolny segment jest maksymalnie wysunięty ze środkowego segmentu (część kijów w krytycznym miejscu ma ostrzegawczy napis stop).
Kijki po złożeniu powinny być jak najkrótsze co ułatwia transport (nie zapomnijmy na ostre końcówki nałożyć gumowych nakładek, które powinny być w komplecie, przydają się też na asfaltowych odcinkach). Osoby wysokie muszą ponadto uważać, by po maksymalnym rozłożeniu nie okazały się za krótkie (dobrze się upewnić przed zakupem). Poszczególne segmenty po skręceniu(zablokowaniu) powinny być stabilne i nie powinny się samoczynnie składać nawet jak oprzemy na nich dużą część naszego ciężaru. Pamiętajmy, że gdy idziemy stromo do góry to kijki skracamy, w dół wydłużamy – w końcu to chyba najważniejszy powód dla którego posiadają segmenty do regulacji długości. Jeśli w całości są lakierowane podczas używania duże fragmenty lakieru zetrzemy i uszkodzimy – to jest naturalne, nie ma się czym przejmować.
Rączka kijka może być korkowa, z twardej gąbki, z gumy, mieszana. Wedle upodobań. Czym bardziej delikatna tym mniejsze ryzyko odcisków na dłoni. Pot, długie wędrówki, mocny ścisk i złe wyprofilowanie rączki sprzyjają ich powstawaniu. Możemy się przed nimi chronić używając rękawiczek. Paski które mocujemy na nadgarstku powinny być wygodne w zakładaniu, zdejmowaniu i regulacji oraz nie obcierać skóry. Łatwe zakładanie i regulacja są szczególnie istotne zimą gdy materiał inaczej zachowuje się na mrozie a na dłoniach mamy grube rękawice. Kupując kijki trekkingowe powinniśmy dostać w komplecie obok mniejszych, większe talerzyki zimowe (zwróćmy uwagę, by ich wymiana była prosta, a ryzyko zgubienia niewielkie).
Do prawidłowej konserwacji dobrze zapoznać się z instrukcją producenta. Zazwyczaj wyczytamy w niej, by po każdej wycieczce rozkręcić je i oczyścić z błota, piasku, wysuszyć gdy mokre. Znajdziemy też ostrzeżenie, aby nie używać m.in. smarów przez które mechanizmy blokujące poszczególne segmenty mogą nie działać prawidłowo.
Pierwsze kije powinny być tanie w zakupie, żeby nauczyć się ich używać i poznać nasze indywidualne zapatrywania. Czyli co powinny mieć kije, bo się sprawdza, czego nam brakuje, a co jest zbędne bądź wręcz przeszkadza. Wtedy kolejne kijki trekkingowe dopasujemy do własnych upodobań.