Jako że Flores i Tikal są mocno turystyczne, funkcjonuje transport, który pozwala się przemieszczać bezpośrednio pomiędzy atrakcjami. Wielokrotnie droższy niż lokalny, ale szybki. W dużym autobusie do Belize City była nas ósemka, ludzi ze świata zachodniego, z czego jedynie w trójkę dojechaliśmy nad Morze Karaibskie. Reszta wysiadła po drodze.
Przekroczenie granicy nie było szybkie i przyjemne. W drugiej części. Bo część gwatemalska zajęła mi minutę, sprawnie, bez kolejek i bez opłat. Sympatycznie. Skwar niewyobrażalny, ludzie stoją na słońcu, a po stronie Belize czynne jedno z dwóch okienek i naburmuszony strażnik. Ale wykonywał czynności tak wolno jakby sabotował swoją pracę. Ponad godzinę stania w kolejce, a ludzi dużo nie było. Zapytałem pracownika informacji turystycznej, czemu to tak wolno idzie, czemu tylko jedno okienko jest otwarte? Odpowiedział mi, bo drugi pracownik graniczny pewnie śpi. I dodał z uśmiechem – to jest Belize. W tamtym momencie nie zdawałem sobie sprawy, jak celnie skonkludował swój kraj. Pewnie z lenistwa nikt nie pobrał ode mnie żadnej opłaty wjazdowej. Trzeba też było wypełnić pokaźny formularz graniczny. Wpisałem jak najczęściej to robię jakieś bzdury, tak nieczytelnie, że nawet nie widziałem co napisałem. Strażnik i tak na to nie spojrzał, przybił pieczątkę i położył na stosie podobnej makulatury. Zwykle wszędzie na świecie tak to właśnie wygląda. Potem jeszcze kolejny jegomość pytał co przewożę i mam do oclenia, ale nie chciało mu się zaglądać do bagażu. Jestem w Belize.
Belize to malutkie państwo i odstające na tle sąsiadów swoistą innością. Bliżej mu do krajów karaibskich, niż Ameryki Łacińskiej. Mieszanka kulturowo-etniczna, z wyraźną przewagą czarnoskórych mieszkańców. Językiem dominującym ciągle jest angielski, bo to była brytyjska kolonia. Lecz akcent czasami utrudnia w ich zrozumieniu.
Rys historyczny ostatnich kilku tysięcy lat. Majowie od ok. 1500r. p.n.e., potem Hiszpanie (1506-1862), Anglicy (1862-1981). Ostatnia data to uzyskanie niepodległości, chociaż symboliczną głową państwa pozostał władca Wielkiej Brytanii – obecnie królowa Elżbieta II, uwidoczniona też na lokalnej walucie (reprezentuje ją w Belize gubernator). Gwatemala nie była zadowolona z samodzielności Belize, uważała że to część ich kraju, zawładnięta kiedyś przez obcych. Do dzisiaj spór nie został rozwiązany, ale oba kraje współpracują ze sobą.
Odbyłem długi spacer po Belize City. Nie ma tutaj nic ciekawego. Wybrzeże brudne, betonowe, bez plaż. Teren słabo zagospodarowany. Rzeka Belize brudna. Tzw. Wyspa Ptaków – jedna wielka zaśmiecona ruina. Pojedyncze ciekawsze budynki to budynek sądu (Supreme Court) i plac przed nim (Battle Field), Government House – ale za płotem. Swing Bridge na rzece przy ujściu do morza – nic specjalnego, ale jest stary, z 1859r. i bardzo rzadkim dzisiaj przykładem ręcznego mostu obrotowegow ciągłym użyciu. W Polsce też mamy takie mosty, na przykład w Giżycku. Tzw. latarnia morska w Belize to niewielkie automatyczne urządzenie, za to ładny jest stamtąd zachód słońca. Jak dla mnie najciekawszym zabytkiem jest katedra: St. John`s. Namiastka Anglii w Belize. Zarazem najstarszy anglikański kościół w Ameryce Środkowej, z cegły, która była balastem na angielskich statkach. Wybudowany w latach 1812-1820.
Dwie rzeczy mnie zdziwiły. To że o 18:00 wiele sklepów była już pozamykana, w tym supermarkety, a niedziela to nie była. Oraz ilość akcji pt. one dollar.
W Belize City wielokrotnie razy więcej żebrano ode mnie pieniądze niż przez całą wyprawę począwszy od Panamy. Jednym ze sposobów jest – daj dolara. Na moje – nie – słyszałem – dlaczego? To zacząłem odpowiadać – idź do pracy, będziesz miał dolary. I to skutkowało końcem konwersacji. Poza tym prośba o datki na kościół, na jedzenie, na edukację, na wózek inwalidzki – i tak co chwilę. A w miejscu, gdzie zebrało się z dziesięciu cudzoziemców na oglądanie zachodu słońca, przeprowadzano na nas atak. Wszyscy chcieli pieniędzy. Nikt nie wyglądał na chorego ani niedołężnego, w większości to były młode osoby. Nic od nas nie dostali. Szybko tracę szacunek do państw i społeczeństw, które uważają, że najlepiej jest wyciągać rękę i mówić – daj dolara. Mnie dolarów nikt nie daje, muszę sobie na nie zapracować. Rozumiem, że w Belize jest gorąco. Rozumiem, że karaibski styl życia nie polega na pracy – tylko na paleniu trawki, leżeniu albo tańcach. Ten styl życia był mocno zauważalny, a woń marihuany czułem nieomal cały czas. Ale coś za coś. Albo ciągłe wakacje i brak kasy – ale bez żebractwa. Albo weźcie się ludzie do jakiejś roboty – nie będzie powodów do żebrania. Wasze największe miasto (była stolica) to jeden wielki niezagospodarowany syf i to w najlepszych nadmorskich fragmentach. W normalnych krajach są to miejsca, gdzie zbija się majątki. A tutaj rudery i śmieci.
Właśnie, stolicą kraju jest Belmopan, które nie ma nawet 20 tysięcy mieszkańców. Belize City ma niecałe 60 tysięcy, a cały kraj około 400 tysięcy. Belize jest bardzo zróżnicowane etnicznie: Latynosi pochodzenia hiszpańskiego, czarnoskórzy, których Anglicy sprowadzili jako niewolników, Majowie, uchodźcy z Salwadoru, kilka procent stanowią biali, kolejne kilka ludność z Azji Południowej. To nie wszyscy.
W Ameryce Łacińskiej, także w Belize, dominuje katolicyzm, ale w wielu różnych odmianach. Hucznie obchodzi się Wielkanoc. Na kilka tygodni przed już się świętuje, zdobi domy, kościoły. Odbywają się liczne procesje. Spotkania rodzinne.
Wyjeżdżając kołatała mi w głowie myśl, że niepodległość nie wyszła Belize na dobre. Jest tu drogo, widać dużo biedy. A styl życia – karaibski – nie zachęca mieszkańców do pracy. Wolą nic nie robić, bawić się i odpoczywać. I to nie jest głupie wbrew pozorom. Patrząc ile ludzi w Europie tyra i nigdy niczego się nie dorobią, każdego miesiąca walczą, by nie narobić długów. Lepiej nic nie mieć, leżeć pod palmą i cieszyć się życiem. Tylko u nas problem z tymi palmami i takim klimatem jak w Belize.
Informacje praktyczne. Na granicy Gwatemala – Belize nie pobrano żadnych opłat granicznych. Gniazdka elektryczne, takie jak w Gwatemali: dwa płaskie bolce. Czas w Belize: UTC minus 6. Waluta: dolar Belize = 0,5 dolara USA, a więc 2 za jeden amerykański. Bez problemów można płacić tymi drugimi, bo przelicznik jest bardzo wygodny. Światowe języki w użyciu: angielski dosyć powszechny (w tym kreolski bazujący na angielskim), także hiszpański. Ceny. Produkty spożywcze zwykle trochę droższe niż w Polsce, tak o ok. 25%. Dużo droższe noclegi i transport. Moim miejscem noclegu był: McKay`s Hostel, za nocleg zapłaciłem 32usd. Jedna z najlepszych cen w mieście. Obiekt nowy w internecie, to zwykle oznacza, że właściciel się stara. Tak też było. Cały dom, z trzema pokojami, które można wynająć, był do mojej dyspozycji. Dostałem największy pokój. Klimy nie było ale za to wentylatory, a w łazience wanna i podgrzewana woda pod prysznicem, co akurat w tym mieście konieczne nie było. Bardzo sympatyczna właścicielka przyniosła mi dwa piwa, sok, kilka butelek wody, banany, jabłka. A to wcale nie są tanie rzeczy w Belize. Zużyłem tylko tyle ile wypadało. W dużej kuchni była oczywiście lodówka, w małym ogólnodostępnym pokoju telewizor. Nie brakowało WIFI. Innymi słowy, zadowolony byłem z tego co dostałem w tej cenie. Autobus Belize City – Cancun kosztował dużo, 56usd lub 112 lokalnych dolarów (za ok. 530km). Ale ze względu na to, że funkcjonujący przede wszystkim z myślą o turystach. Dwa na dobę jechały na tej trasie – przed południem i wieczorem. Trasę obsługiwała meksykańska firma ADO, a to ważna informacja. Bo na dworcu autobusowym pobrano ode mnie 19 dolarów Belize, a 93 miałem zapłacić w autobusie. Tylko, że kierowca nie pobrał opłaty, po stronie meksykańskiej zatrzymał się w mieście, gdzie było biuro ADO i tam płaciło się resztę. Z ostrożności wymieniłem pieniądze na peso meksykańskie na granicy i zapłaciłem 712 pesos, ale zakładam, że dolary amerykańskie i Belize też by przyjęli. Byłoby szkoda gdybym został z tą walutą, a później byłby problem z wymianą. Nie wiem czy to prawda, ale wymieniacze waluty na granicy z Gwatemalą mówili, że dalej w Belize nie wymienię quetzales. Zwykle staram się przed granicą wydać całą posiadaną lokalną walutę, tak też było tym razem.
Podróżujący po Ameryce Centralnej, którzy odwiedzili Belize powtarzali to samo. Jest drogo na tle innych krajów regionu i karaibski luz.
W Belize są lasy tropikalne, wybrzeże Morza Karaibskiego, ruiny Majów. Ale to wszystko jest także w sąsiednich krajach, wyraźnie tańszych(zwłaszcza Meksyk).
Na zdjęciach z ok. 20 marca 2018: Keep your religion and sex-life in your bedroom. Help solve half the world`s problems (Zachowaj swoją religię i życie seksualne w swojej sypialni. Pomóż rozwiązać połowę problemów na świecie.) Cała ludzkość powinna się kierować tą zasadą, wtedy świat byłby dużo fajniejszy. Jego celność „wgniotła mnie w fotel”, gdy zobaczyłem tablicę na zaniedbanej Wyspie Ptaków w Belize City.
Na pozostałych zdjęciach lokalna waluta, piwo, lokalny fastfood, lokalna gazeta, ozdoby wielkanocne na domach. Belize City w centrum: z zabytkowym mostem Swing, katedrą St. John`s, Sądem Najwyższym, z Wyspą Ptaków, Morzem Karaibskim, rzeką Belize.
Error