Duvalo — geologiczna osobliwość w cieniu Ochrydy

Dymiące zbocze przy wiosce Kosel, kilkanaście kilometrów od jeziora Ochrydzkiego. Nazywają je wulkanem. Warto wiedzieć, czym jest, zanim się tam pojedzie.

Duvalo nie jest wulkanem w ścisłym znaczeniu tego słowa, choć tak się je reklamuje. To pole solfatarowe: fragment zbocza, z którego wydobywają się gazy — przede wszystkim siarkowodór — nagrzewając grunt i wybielając skałę. Nie ma tu krateru, stożka, lawy ani historii erupcji.

Leży przy wiosce Kosel, kilkanaście kilometrów od Ochrydy, i jest tego rodzaju atrakcją, która działa wyłącznie wtedy, gdy wiadomo, po co się przyjechało. Byłem tam i poniżej opisuję, czego się spodziewać oraz jak to miejsce ma się do prawdziwych wulkanów w regionie.

Czym właściwie jest Duvalo

Nazwa pochodzi od macedońskiego słowa oznaczającego dmuchanie i opisuje dokładnie to, co się tam dzieje. Z licznych szczelin uchodzi gaz, a razem z nim ciepło. Grunt jest w tych miejscach wyraźnie cieplejszy niż otoczenie, a wokół osadza się siarka.

Zjawisko należy do rodziny aktywności pomagmowej — resztkowej, następującej po tym, jak wulkanizm w danym rejonie już się skończył. Jest spokrewnione z gorącymi źródłami i fumarolami, których w Macedonii Północnej i w całych Bałkanach jest więcej.

Wulkan czy nie wulkan

CechaPrawdziwy wulkanDuvalo
stożek lub kraterjestbrak
wypływy lawysą albo byłybrak
emisja gazówjestjest
podgrzany gruntbywajest
historia erupcjiudokumentowanabrak

Z tabeli wychodzi rzecz uczciwa: Duvalo ma dwie cechy wulkanu z pięciu, i to te dwie, które najłatwiej pokazać turyście. Stąd nazwa. Geologicznie jest to jednak pole gazowe, nie wulkan, i lepiej wiedzieć o tym przed, a nie po.

Co się tam widzi

Niewiele — i to trzeba powiedzieć wprost. Zbocze z jasnymi, wybielonymi plamami, wydobywający się gaz, żółte naloty siarki, charakterystyczny zapach zgniłych jaj. Przy chłodnej pogodzie para jest wyraźnie widoczna, przy upale znacznie mniej.

Wizyta zajmuje kilkanaście minut. To nie jest cel wyjazdu, tylko przystanek — i jako przystanek na trasie Ochryda–Kosel działa całkiem dobrze, zwłaszcza dla kogoś, kto interesuje się geologią albo widział już wszystko wokół jeziora.

Zanim tam pojedziesz

Opis dotyczy warunków z dnia, w którym tam byłem, i nie zastępuje sprawdzenia aktualnego stanu terenu ani zasad wstępu. Pola gazowe zmieniają aktywność, a emisja siarkowodoru bywa zmienna — jeśli zapach staje się duszący albo zaczyna szczypać w oczy, właściwą reakcją jest odejście pod wiatr, a nie sprawdzanie, czy to minie.

Dlaczego nazwa się przyjęła

Warto zauważyć, że nikt tu specjalnie nie oszukuje. Dla kogoś, kto stoi obok, różnica między polem gazowym a wulkanem jest niewidoczna: ziemia paruje, pachnie siarką i jest ciepła, czyli robi wszystko to, czego od wulkanu się oczekuje. Nazwa opisuje wrażenie, nie geologię.

Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy ktoś planuje pod to miejsce cały dzień albo nadkłada sto kilometrów, spodziewając się krateru. Dlatego ta strona mówi wprost, co tam jest — i czego tam nie ma.

Jak to ma się do prawdziwych wulkanów regionu

Bałkany nie są rejonem wulkanicznym w sensie, w jakim są nim Włochy czy Islandia. Wulkanizm występował tu w przeszłości geologicznej i po jego czynnej fazie zostały właśnie takie ślady: pola gazowe, gorące źródła, skały pochodzenia wulkanicznego.

Najbliższy prawdziwy wulkan czynny leży na południe, w Grecji. Santoryn z wyspą Nea Kameni jest tym, czym Duvalo nie jest: kalderą z czynnym stożkiem w środku, gdzie widać krater, świeże pole lawowe i fumarole na skalę nieporównywalną.

To zestawienie jest zresztą najlepszym powodem, żeby Duvalo odwiedzić. Nie dlatego, że jest efektowne, tylko dlatego, że pokazuje, jak wygląda koniec wulkanicznego życia rejonu — etap, którego na czynnych wulkanach się nie widzi, bo tam wszystko dopiero się dzieje.

Duvalo w programie wyjazdu

Praktycznie rzecz biorąc, jedzie się nad jezioro Ochrydzkie, a Duvalo dokłada się po drodze. Samo w sobie nie uzasadnia nadkładania większego dystansu i nie ma sensu planować pod nie dnia.

Region da się objechać w kilka dni i wtedy jedno takie miejsce robi robotę: przełamuje listę cerkwi i punktów widokowych czymś zupełnie innego rodzaju. Kto podróżuje z dziećmi, znajdzie tu dodatkowo rzecz, którą łatwo wytłumaczyć na miejscu — ziemia, z której wychodzi gaz, tłumaczy się sama.

Z sąsiednich stolic opisałem Skopje, a dalej na północ Prisztinę i stolicę Serbii. Prawdziwy wulkan tego regionu to Nea Kameni na Santorynie, a bałkańską ciekawostkę innego rodzaju opisuje tekst o piramidach w Bośni. Reszta jest z działu Blog.

Frequently asked questions

Czy Duvalo to prawdziwy wulkan?

Nie w ścisłym znaczeniu. To pole solfatarowe — miejsce emisji gazów wulkanicznych, głównie siarkowodoru, z podgrzanym gruntem i osadami siarki. Nie ma tu krateru, stożka ani udokumentowanej historii erupcji, więc określenie „wulkan" jest skrótem marketingowym.

Gdzie leży Duvalo?

W Macedonii Północnej, przy wiosce Kosel, kilkanaście kilometrów od Ochrydy i jeziora Ochrydzkiego. Najprościej dojechać tam samochodem z Ochrydy; oznakowanie w terenie bywa szczątkowe.

Czy Duvalo jest niebezpieczne?

Zagrożeniem jest gaz, nie erupcja. Siarkowodór jest toksyczny i może gromadzić się w zagłębieniach terenu, a grunt w miejscach emisji bywa gorący. Warto trzymać się miejsc przewietrzanych i odejść, gdy zapach staje się duszący.

Ile czasu zajmuje zwiedzanie Duvalo?

Kilkanaście minut. To przystanek na trasie, a nie cel wyjazdu — nie ma tu infrastruktury turystycznej ani wytyczonej ścieżki, którą trzeba by przejść.

Czy w Macedonii Północnej są czynne wulkany?

Nie. Wulkanizm w tym rejonie należy do przeszłości geologicznej, a Duvalo jest jednym z jego resztkowych śladów. Najbliższy czynny wulkan leży na południe, w Grecji.