Wyprawa na najwyższy wulkan Ziemi — organizacja i harmonogram

Wejście nie jest tu trudne technicznie. Trudne jest wszystko wokół: dojazd, formalności, aklimatyzacja i to, że po drodze nie ma niczego.

Wyprawa na Ojos del Salado organizowana jest praktycznie zawsze od strony chilijskiej, z bazą w Copiapó — ostatnim miastem z zapleczem przed pustynią. Stamtąd prowadzą drogi w górę, ku schronom na zboczu wulkanu.

Sam szczyt nie wymaga umiejętności wspinaczkowych poza krótką sekcją skalną na końcu. Cała trudność tej wyprawy leży w organizacji: w wysokości, na jaką wynosi się w krótkim czasie, w suchości powietrza i w tym, że rejon jest kompletnie pusty. Czym ta góra jest i dlaczego nie ma na niej lodowca, opisałem przy Ojos del Salado jako najwyższym wulkanie.

Byłem w tym rejonie i to jest wyprawa, w której plan dnia ustala aklimatyzacja, a nie ambicja.

Co trzeba załatwić przed wyjazdem

Zezwolenie jest tu formalnością, o której najłatwiej zapomnieć, a jego brak przekreśla wyprawę na miejscu. Procedury i terminy bywają zmieniane, więc sprawdza się je u organizatora oraz u służb chilijskich, nie w relacjach z wypraw.

Harmonogram, który ma sens

EtapRola
Copiapóbaza, zakupy, formalności; wysokość niska
Dojazd na płaskowyżpierwsze noce na wysokości, wyjścia aklimatyzacyjne
Schron niższybaza wypadowa, kolejne wyjścia w górę
Schron wyższynocleg przed atakiem szczytowym
Dzień szczytowywczesne wyjście, zejście do schronu tego samego dnia

Reguła jest jedna i nienegocjowalna: nocuje się coraz wyżej, ale nie codziennie wyżej. Dni na tej samej wysokości z krótkimi wyjściami w górę są tym, co realnie decyduje o powodzeniu i o bezpieczeństwie.

Opis dotyczy stanu z okresu, w którym powstawał ten tekst, i nie zastępuje sprawdzenia aktualnych wymogów formalnych, warunków, stanu dróg i zaleceń organizatora. Zasady wejścia w strefę przygraniczną, dostępność schronów i przejezdność dróg bywają aktualizowane.

Czego się nie docenia

Suchości. Na tej wysokości i w tym powietrzu odwodnienie postępuje szybciej niż w Alpach czy Himalajach, a pierwsze objawy bywają mylone ze zmęczeniem albo z chorobą wysokościową. Ilość wypijanej wody jest tu elementem harmonogramu, nie kwestią odczucia pragnienia.

Drugą rzeczą jest wiatr. Na sypkim gruzie wulkanicznym, bez śniegu i bez osłony, wiatr nie ma czego zatrzymywać — i to on, nie temperatura, wyznacza granicę tego, co da się danego dnia zrobić.

Trzecią — pustka. Między Copiapó a schronami nie ma zaplecza: ani sklepu, ani warsztatu, ani zasięgu na całej trasie. Każda awaria jest problemem logistycznym, nie niedogodnością.

Z tego wynika jeszcze jedna rzecz, o której warto pomyśleć przed wyjazdem: ewakuacja z tego rejonu jest długa. Nie ma tu ratownictwa górskiego w europejskim rozumieniu, a zejście do miejsca, z którego da się kogoś zabrać, liczy się w godzinach jazdy terenowym samochodem. Ubezpieczenie z realnym pokryciem akcji na tej wysokości i w tym terenie jest więc pozycją obowiązkową, a nie formalnością do odhaczenia.

Spór o to, czy ten wulkan jest czynny, rozstrzygam osobno przy najwyższym czynnym wulkanie świata, a jezioro na jego zboczu opisałem przy najwyżej położonym jeziorze świata. Inne wysokie wejście o podobnej pułapce dojazdowej to Elbrus.

Frequently asked questions

Skąd zaczyna się wyprawa na Ojos del Salado?

Z Copiapó w Chile — ostatniego miasta z zapleczem przed pustynią. Stamtąd prowadzą drogi w górę, ku schronom na zboczu wulkanu, a dojazd do nich wymaga pojazdu terenowego i kierowcy znającego trasę.

Czy potrzebne jest zezwolenie?

Tak. Szczyt leży w strefie przygranicznej, więc wymagane jest zezwolenie, o które wnioskuje się z wyprzedzeniem. Procedury bywają zmieniane, a brak zezwolenia przekreśla wyprawę na miejscu — sprawdź je u organizatora i u służb chilijskich.

Ile trwa taka wyprawa?

Tyle, ile wymaga aklimatyzacja — a ta zajmuje większość harmonogramu. Zasada jest jedna: nocuje się coraz wyżej, ale nie codziennie wyżej, z dniami na tej samej wysokości i krótkimi wyjściami w górę.

Co jest tu najbardziej niedoceniane?

Suchość powietrza. Odwodnienie postępuje szybciej niż w Alpach czy Himalajach, a pierwsze objawy bywają mylone ze zmęczeniem lub chorobą wysokościową. Picie musi być częścią harmonogramu, nie reakcją na pragnienie.

Czy w rejonie jest jakiekolwiek zaplecze?

Nie. Między Copiapó a schronami nie ma sklepu, warsztatu ani zasięgu na całej trasie. Każda awaria staje się problemem logistycznym, dlatego transport i zapasy planuje się z marginesem.